fuczki

Kiedy zdiagnozowano u mnie dietozależne kłopoty zdrowotne byłam zrezygnowana. Nigdy nie przepadałam za gotowaniem, a okazało się, że jeśli chcę wrócić do zdrowia muszę zacząć radzić sobie w kuchni. Sama nie wiem kiedy to się stało, ale wkrótce poszukiwanie i modyfikowanie nowych przepisów zaczęło sprawiać mi frajdę.

Pewnego dnia trafiłam na fuczki. Nazwa mnie urzekła, a jak doczytałam, że to placuszki z kiszoną kapustą widziałam, że trzeba tego spróbować. Oryginały są smażone na tłuszczu, zawierają zwykłą mąkę pszenną i podaje się je ze śmietaną, pozostała więc kwestia przerobienia przepisu. Tak powstało kolejne lekkie danie wegetariańskie odpowiednie dla insulinoopornych.

Wypróbujcie mój przepis i dajcie znać jak smakowało!

Porcja na 9 sztuk, takich jak na zdjęciu:

• 350 g kiszonej kapusty (odciśniętej i trochę pokrojonej),

• 1 szklanka maślanki,

• 50 g płatków orkiszowych (lub innych niebłyskawicznych) – jeśli potrzebujesz wersji bezglutenowej dodaj więcej mąki albo np płatków jaglanych,

• 45 g mąki z soczewicy (lub innej strączkowej),

• 1 jajko,

• sól, pieprz, kminek, cząber (pełna dowolność).

Jajko miksujemy z maślanką, mąką i przyprawami, dodajemy kapustę i płatki orkiszowe, mieszamy. Pieczemy ok 30 minut w 180 stopniach.

Oryginały są smażone na patelni i podawane ze śmietaną. Moje – jak na lekkie fuczki przystało – podaję z mizerią lub jogurtowym sosem w typie tzatziki.