Jak wiecie skończyłam studia związane z szeroko pojętym zdrowiem. Te kilkanaście lat temu, obudzona w środku nocy recytowałabym determinanty zdrowia z udziałem procentowym. Styl życia – 50%. Kiedy masz 20 lat nie myślisz o tym za bardzo. Ale po 30-tce, kiedy po nieprzespanej nocy nie dajesz już rady przetrwać kolejnego dnia bez snu, a po wypiciu butelki wina następnego dnia nie budzisz się rześko, by z radością przywitać nowy dzień, wtedy, tak właśnie wtedy zaczynasz o tym myśleć.

A potem rozmawiasz ze znajomymi i dostrzegasz, że wielu z nich przytrafiają się problemy zdrowotne. Alergie, nietolerancje, tarczyca, Hashimoto, PCOS, endometriozy, problemy z płodnością, cukrzyca, a nawet nowotwory… Odnoszę wrażenie, że jesteśmy w dużo gorszym stanie niż pokolenie naszych rodziców, gdy byli w naszym wieku. A przecież medycyna przez te kilkadziesiąt lat się rozwinęła.

No tak – styl życia – 50%

Zatem przychodzi czas na najważniejszą decyzję. Choć tak naprawdę podejmujemy ją kilka razy dziennie. Codziennie.

Musimy zacząć świadomie decydować co znajdzie się na talerzu i w szklance. To są decyzje, które mają poważny wpływ na jakość i długość życia. Na stan zdrowia i ilość energii.

Zastanów się zanim następnym razem wybierzesz gotowce, słodycze pełne oleju palmowego i cukru, napompowane chemią wędliny i kolorowe napoje. Dieta oparta na nieprzetworzonej żywności, bogata w warzywa, owoce, rośliny strączkowe, pełnoziarniste zboża i zdrowe tłuszcze, z dodatkiem orzechów i pestek może uratować Twoje zdrowie.